>
Jedynym powodem, dla którego zdecydowałem się napisać swojego pierwszego bloga jest tekst autorstwa Wojtusia. Ukazał się on 21 maja 2010 roku o godzinie 21:08. W swoim blogu postaram się przedstawić postawę imć Wojtusia "do profesjonalnej gry". Mam nadzieję, że cię, stary, nie urażę - udowodniłeś już, że masz problemy z poczuciem humoru...Na samym początku oczywiście nadmienię, że już w szkole podstawowej panie polonistki stawiają negatywne oceny za zaczynanie swoich wypracowań słowami "na wstępie", czy "na samym początku", dlatego też nie zacznę swojego tekstu od tych słów. Od razu by ktoś pomyślał, że jestem tępakiem, a tego byśmy nie chcieli... No właśnie, wyjaśnię więc dlaczego często definicje z Internetu nijak się mają do terminologii używanej w codziennym życiu. Skoro tak, dlaczego swój tekst nazwałeś "blogiem"? Będąc władcą Internetu z dostępem do każdej definicji powinieneś wiedzieć, że blog to "
rodzaj strony internetowej zawierającej określoną liczbę odrębnych, samodzielnych, uporządkowanych chronologicznie wpisów, których twórcą jest właściciel bloga".

W naszym kraju z profesjonalizmem kojarzy się, owszem, Neo, TaZ czy jakikolwiek inny członek organizacji Frag eXecutors. A to głównie dlatego, że są członkami organizacji, którą można uznać za profesjonalną. W końcu redaktor naczelny to dziennikarz z wykształcenia, a menedżer także niejedną wiosnę spędził pełniąc swoją funkcję. I bach! Mamy profesjonalne zarządzanie i profesjonalną redakcję. Pasuje do definicji jak ulał! Ponadto, gracze także nie od dziś grają, prawda? Zarówno bracia Ożga, jak i Zardzewiała nieco już Piątka grają po kilka lat w gry, w których się specjalizują osiągając od wielu lat mniejsze i większe sukcesy. Staż, jakiego żaden profesjonalista się nie powstydzi! Pasuje jak ulał do przytoczonej definicji cioci Wikipedii?
W artykule autorstwa
donny'ego między wierszami możemy przeczytać:
"Neo powiedział, że skoro wam się nie chce pisać, to im się nie chce grać". Owszem, ale czy jesteś pewien, że autor pisał to na serio? Jak już wyrywamy zdania z kontekstu, w tym samym tekście autor napisał "
Yup, macie rację: żartowałem, a wy daliście się nabrać. Haha!". Mało wam zażartować, napisać to w bardzo ironicznym stylu, to trzeba jeszcze emotikoną i pogrubionym "HAHAHA" oznaczyć? Proszę, zróbcie czasem użytek ze swojego mózgu - to naprawdę przydatny narząd. Pamiętajcie, że tak samo jak mięśnie - nieużywany po prostu zanika! A niektórzy, nie będę palcami wytykał, mają już pierwsze objawy tego zaniku...

Czas poruszyć kolejny temat - przygotowania do turniejów. Pewnie, do niektórych turniejów gracze podchodzili na luzie, do innych ostro się przygotowywali. Skutkiem czego, czasami wygrywali, czasami po prostu stawali na podium, a innym zaś razem nie wychodzili z grupy. Często wygrana czy przegrana zależy od dyspozycji graczy w jednym dniu. Jeżeli Loord wstanie rano lewą nogą, będzie zamykał, z kolei jeśli Neo będzie miał katar, przeszkodzi mu to w grze. Czasami po prostu ma się gorszy dzień, czasami nie jest się do końca zmotywowanym, a jeszcze innym razem przeciwnik okaże się po prostu lepszym. Czasami pojedzie się bez przygotowania i wygra cały turniej, a przed kolejnym po dwutygodniowym katowaniu się w piwnicy Kubskich po prostu nie wyjdzie się z grupy. Składa się na to wiele czynników, można mieć pecha, a może przygotowania i próby zmiany stylu gry, ciągłe próby odnalezienia się w nowych sytuacjach są po prostu trudne? A przeciwnicy do najgorszych nie należą - Chłopaki walczą nierzadko ze światową czołówką, to nie jest takie hop-siup, wygrać sobie turniej. Nieważne jak w nich wierzyć - po prostu nie można wszystkiego wygrywać, nawet jeśli zawodnicy FX nas do tego jakiś czas temu przyzwyczaili...

Marketing. Jest on ważny w organizacji - świadczy to właśnie o... Profesjonalizmie! Bo skoro gracze oprócz gry, mogą sprzedać jakiś towar, to świetnie! Będzie kasa na wyjazdy, na działanie, a i fanów się zadowoli. Bo który prawdziwy fan nie chciałby pojechać na ESWC w takiej samej koszulce, jaką nosi w czasie gry kuben czy Loord? Dla mnie bomba! W końcu ktoś kiedyś powiedział mniej więcej, że sto razy wolałby mieć w swoich szeregach drużynę medialną niż taką, która siedzi cicho, nie udzieli nawet jednego wywiadu, chociaż umiejętnościami przewyższa najlepsze drużyny na świecie. I miał rację.
Kolejnym tematem są "profesjonalne multigamingi", które chcą pokazać się na scenie. Fakt, zgodzę się, że z profesjonalnością często nie mają nic wspólnego, ale czy do końca nie mają szans i to przez najbliższe 10 lat? A pewnie, że mają! Wystarczy chcieć i dążyć konsekwentnie do celu! Przecież FX nie będzie grało do końca życia! Niestety. Spójrzmy chociażby na Universal Soldiers - jeszcze dwa lata temu nawet nazwa wydawałyby się niektórym zabawna i nic nie znacząca. Teraz organizacja staje się coraz bardziej znana, a ekipa zarządzająca ma niemałe doświadczenie choćby i z innych firm, w których pracowali. STER-Gaming? Założony kilka lat temu, po prostu jako hobby. Teraz jest to jedna z największych sieci serwerów, społeczność graczy skupiająca ponad 15.000 użytkowników i kilka dywizji różnych gier, która na dodatek także ma na koncie mniejsze i większe sukcesy... Do tego zarabia na siebie dzięki świetnemu marketingowi i profesjonalnej ekipie zarządzającej całą siecią. A doświadczenie nie bierze się z nikąd... Każdy zaczynał od małych rzeczy... nie od razu Rzym zbudowano! Nie zapominajmy także o tym, że zakładane multigamingi to często po prostu zabawa, a nie próba zarobienia pieniędzy i podbicia sceny nawet w te pięć lat...

Reasumując, nawet jeżeli teraz nie zawsze możemy mówić o profesjonalizmie w eSporcie - kto wie, czy profesjonalnie nie będzie za rzeczone pięć czy dziesięć lat? Jedno jest pewne - już teraz mamy kilka profesjonalnych organizacji i zespołów, od których ci młodsi mogą się uczyć nawet i od dziś. Niestety - nikt nie wie co wydarzy się jutro czy w przyszłą środę, po co więc skreślać szanse tych młodych na najbliższe dziesięć lat i pisać im czarne scenariusze?